wtorek, 31 października 2017

Pierwszy śnieg, ostatnie zbiory, zimne poranki i zimne wieczory

Po kilku dniach "złotej polskiej", przyszła szara, mokra i paskudna. Czas było poczynić ostatnie mikrozbiory warzywno - ziołowe. Przy nawale pomidorów, reszta warzyw niestety się zbytnio nie popisała...Zapasów na zimę zbyt dużych nie będzie, oprócz tego co wcześniej wylądowało w słoikach. Ale grunt, że przez całe lato i początek jesieni mogłam stoiska warzywne omijać szerokim łukiem.
Chwalić się nie ma czym, ale tak żeby było bardziej kolorowo:

 zielska różne

 nagietek 

  buractwo a raczej botwiństwo

resztki marchwi i opóźniona w rozwoju cebula
 
kapusta i kalafiory w rozmiarze XXL ;-)
 
i takie tam jesienne popierdółki






łysy kasztan



Niestety mijający właśnie październik okazał się pechowy dla drugiej z naszych suk (pierwsza zniknęła w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach dwa m-ce temu) - wpadła pod koła samochodu...Szkoda psin...za cicho teraz na podwórku i za pusto.
Dzisiaj "helołiny" - trzeba zapalić świeczkę, dla tych co odeszli...